Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
niedziela, 20 Maj, 2018 - 21:54

Książę obodrycki Misco. Czy historycy zlepili go z Mieszkiem I?

ndz., 25/08/2013 - 16:56


Dla ekonomisty spojrzenie w twórczość polskich historyków o bardziej tradycyjnym zacięciu to zaskoczenie. Pierwszymi szlakami komunikacyjnymi były rzeki i jeziora, a wg polonocentrycznych tez, pierwszymi ośrodkami miały być obszary od rzek oddalone. Ekonomista oczekiwałby pierwszego znacznego ośrodka politycznego na wybrzeżu Bałtyku- tymczasem wg historyków znajdował się w głębi kraju.

Pisałem o pomyłce w interpretacji dokumentu Dagome Iudex- wg tezy tradycyjnych badaczy nazwa Szinske miała znaczyć Gniezno, podczas gdy najprawdopodobniej znaczyła ona właśnie Szinske- co oznaczało wczesną nazwę Szczecina i liczba źródeł nie pozostawia większych wątpliwości. 

Z lektury źródeł wydaje się oczywistym iż pomylono dwie postacie: Miscislawa, księcia obodrzyckiego, z niejami Misco, Mieszko. Z obu tych postaci w źródłach zlepiono niejakiego Mieszka I, tymczasem w licznych źródłach są to dwie odrębne postacie. 

Można wyliczać długą liczbę braków i nieścisłości. Historycy przygotowują rozmaite mapki dla podręczników. Tymczasem ówcześni autorzy dokumentów nie dali im wielkiego pola do popisu- twórców mapki zasięgu państwa Mieszka I zapytajmy, gdzie leży "miejsce zwane Ruś"- jak określono to w żródłe na podstawie którego tworzą ową mapkę. Nawet dziś nie leży to miejsce na wschodniej granicy III RP.

Być może czepiam się szczegółów, ale mam wrażenie że podręczniki szkolne są przede wszystkim przygotowane bez podawania źródeł, skrajnie niechlujnie. Czerpią z dorobku innej epoki niż współczesna wiedza, która dość szybko ewoluuje. 

Może czepiam się szczegółów, ale ja jakoś nie widzę sensu uczenia kogokolwiek o "państwie Mieszka I. ze stolicą w Gnieźnie", skoro źródła historyczne podają w tej kwestii różne informacje. Niewykluczone że dla wielu osób wygląda to na czepianie się nieistotnych szczegółów- ale: podręczniki do historii albo są efektem przypadku (co jest najbardziej prawdopodobne), a akceptujące je osoby nie sprawdzały źródeł. Wiele zagranicznych źródeł jest dokładniejszych od polskich, odnośnie dziejów tego kraju.

 

 


Opr. A. Fularz,