Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
piątek, 14 Grudzień, 2018 - 23:41

Żagań- w stolicy dawnego imperium Talleyrandów, księstwa istniejącego od antyku do 1935 r.

pon., 16/09/2013 - 01:35

 

Miasto Żagań to dziś ruina stolicy ongiś kwitnącego odrębnego państweka, którego władcy, dzięki swoim wpływom i konsksjom dynastycznym, uprawiali światową politykę. Byli znakomitymi i cenionymi politykami, uwielbianymi przez poddanych. Osiedlili się tutaj wybitni naukowcy, jak J. Kepler.

Historia żagańskiej niepodległości
Każda państwowość ma swój mit założycielski. W przypadku tutejszego tworu państwowego, jest to mit, opowieść o Żagannie, antycznej lub wczesnośredniowiecznej, zapewne wandalskiej władczyni tych terenów jeszcze w czasach kultury przeworskiej, jak określają tą epokę archeolodzy.

Mit założycielski państwa żagańskiego
Istnieje wiele przekazów z tamtych czasów, niestety są one przytaczane przez autorów średniowiecznych, renesansowych i barokowych, stąd są one traktowane ze sporą rezerwą przez historyków wychowanych na miejscowej szkole opoartej o źródła bardziej oficjalne- kościelne roczniki czy kroniki sporządzane przez kler na zlecenie władców ówczesnego lenna Stolicy Apostolskiej.

Na co zwraca uwagę owa drugorzędna literatura, tak często pomijana jako źródło, przynajmniej literackiej wizji przeszłości ziem obecnej Polski? Przede wszystkim da się zauważyć rozdźwięk między historiografią Polską a historiografią obcojęzyczną. Pomorze bywa często pokazywane jako część Polski, podczas gdy posiadało ono swoją odrębną historię państwowości i niezależności do 1637 r.), To samo można powiedzieć o starożytnym i średniowiecznym Mazowszu (niezależne do 1047, , 1200- 1351). Bardzo długo istniały odrębne państwowości na Śląsku czy nawet w Małopolsce (księstwo Siewierskie, do 1790 i od 1807 do 1815 r.). Wielkopolska cieszyła się pełną autonomią od 1815 do 1848 r. Księstwo żagańskie  było odrębnym państwem od 1274 do 1472 i od 1553 do aż 1935 r., kiedy to księstwo odebrano rodowi Talleyrand- Perigord. Owe księtwa często żyły w centrum światowej polityki, jak księstwo żagańskie za czasów Doroty de Talleyrand- Perigord. Ta wybitna polityk łączyła życie kulturalne i salonowe z niezwykłymi wpływami politycznymi. To stąd wywierała ona wpływ na politykę zagraniczną ówczesnej Francji. Na jej pogrzeb w 1862 roku z terenu ówczenego księstwa przybyło 10 tysięcy osób. Odbył się on w rodzinnej nekropolii miejscowej rodziny panującej w Żaganiu.

Miejscowy astronom

Niedawno powstała opera o innym miejscowym naukowcu. Jest to dzieło Filipa Glassa, opowiadające o żagańskim astronomie Johannesie Keplerze (1571- 1630). Kepler to wynalazca przecinka w ułamkach dziesiętnych, oraz trzech praw, jakimi rządzą się ruchy planet Układu Słonecznego.

Oto fragment opisu ostatnich lat życia Keplera w Żaganiu:

„U Ferdynanda właściwie nic poza obietnicami nie uzyskał, ale spotkał na królewskim dworze Albrechta von Wallensteina, będącego u szczytu sławy wodza wojsk cesarskich, który jako rekompensatę za niewypłacony żołd otrzymał w tymże roku księstwo żagańskie. Wallenstein, mający bardzo dobre zdanie o astrologicznych umiejętnościach Keplera, zaproponował mu u siebie służbę. W ten oto sposób Kepler pojawił się w Żaganiu w lipcu 1628, niecały rok po wydaniu Tablic rudolfińskich.

Jednym ze sposobów uzyskania wymiernych korzyści z obliczenia Tablic rudolfińskich było zestawianie na ich podstawie i wydawanie efemeryd na najbliższe lata, zawierających dane przydatne na przykład astrologom i informujących o najciekawszych zjawiskach astronomicznych. Tak też Kepler czynił w Żaganiu, współpracując z Jacobem Bartschem z niedalekiego Lubania (w 1630 roku Bartsch został zięciem Keplera, poślubiając jego córkę Zuzannę).

(…)To właśnie w tej sprawie Kepler wyruszył 8 października 1630 roku z Żagania do Ratyzbony, gdzie zaczął właśnie obradować kongres elektorów. Zapewniono go, że będzie mógł przedstawić swe sprawy 11 listopada przed obliczem cesarza. Podróżował konno przez Lipsk oraz Norymbergę i dotarł do Ratyzbony 2 listopada. Ciężko przeziębiony, zaległ w łóżku. Zmarł dwa tygodnie później, 15 listopada 1630 roku.

 

 

Te historie wybitnych mieszkańców czy władców małych państw są często w Polsce pomijane i zapomniane. Żagań, po upadku miejscowej linii panującej zmienił się nie do poznania.

Niszczejący pałac

Za każdym razem gdy przyjeżdżają do mnie zagraniczni goście w odwiedziny, zawożę ich do moim zdaniem najcenniejszego zabytku w okolicach Berlina, który przedkładam nad wszystkie atrakcje turystyczne tej 4-milionowej metropolii, niedaleko której obecnie mieszkam. Pół godziny drogi od Berlina, w poczdamskim parku Sans-Souci znajdują się Łaźnie Rzymskie, kompleks przepięknych budowli stylizowanych na antyczne wille, zaprojektowanych przez Karla Friedricha Schinkla i zbudowanych w latach 1829-40. W mojej ocenie jest to najbardziej wartościowy zabytek aglomeracji Berlina i Poczdamu.

Dlaczego to piszę? By pokazać, jak bardzo ceni się dzieła tego najwybitniejszego architekta tamtych czasów. Architekta, który nadał stylowi klasycystycznemu pierwotne antyczne piękno i harmonię, architekta, którego nazwisko oznacza do dziś romantyczne piękno wysmakowanych estetycznie pałaców. To jego dzieła zdobią centralne place Berlina i Poczdamu, to one przyciągają do tych miast rzesze turystów, o których nasz region mógłby co najwyżej pomarzyć.

Podzielonogórska polityka imperialna

Niedawno, w 2012 r. minęła 170. rocznica rozbudowy pałacu w Zatoniu według projektu królewskiego architekta Karla Friedricha Schinkla. Dodano doryckie portyki, przebudowano fasadę ozdabiając ją attyką i koronując fasadę tarczą herbowa Talleyrandów, cudem do dziś przetrwałą przez zawieruchy dziejów.  Pałac stał się jednym z pierwszych budynków w stylu klasycystycznym w tym regionie. Tutaj urzędowała Księżna Żagańska Dorota Talleyrand-Périgord, żona Edmunda Talleyranda-Périgord, hulaki, i próżniaka nie stwarzającego nawet pozorów wierności. Miał on jednak za bratanka słynnego francuskiego ministra - Maurycego Talleyranda-Périgord, u boku którego Dorota zrobiła europejską karierę. Maurycy docenił jej niewątpliwe zalety: talent do zjednywania sobie przyjaciół, niezależny sposób myślenia i nietuzinkową urodę, a Dorota stała się jego powiernicą i najlepszą przyjaciółką.

Pałac w Zatoniu stał się sercem kulturalnym tego regionu Europy. Księżna Dorota przyjmowała w swym ulubionym Zatoniu najznamienitszych gości, spędzili tutaj wiele czasu tacy znamienici goście jak Alexander von Humboldt, car Mikołaj I  i król pruski Fryderyk Wilhelm IV, przez jej salony przewijali się wielcy monarchowie, kompozytorzy i myśliciele, m.in. Honoré Balzac, Wiktor Hugo, Wagner i Franciszek Liszt. Księstwo Żagańskie tętniło wówczas na kulturalnej mapie Europy, a w uroczej księżnej, ozdobie europejskich salonów i jednej z najbardziej wpływowych kobiet XIX wieku, rozkochiwały się liczne męskie serca. Do historii epistolografii przeszła jej korespondencja m.in. ze Stanisławem Augustem Poniatowskim, ks. Adamem Czartoryskim, Wiktorem Hugo, Honoriuszem Balzakiem, Fryderykiem Chopinem i Aleksandrem Fredrą.

Spektakularny pogrzeb

Księżna zmarła w wieku niemal 70 lat, pochowano ją w Kościele pw. Św. Krzyża w Żaganiu. W ostatniej drodze żegnało Księżnę Dorotę Talleyrand ponad 10 tysięcy ludzi: zwykłych mieszkańców i chłopów przybyłych z najdalszych wiosek księstwa. Okres jej panowania to okres wielkiego rozkwitu księstwa. Księżna wznosiła szpitale, fundowała ochronki, szkoły i stypendia dla zdolnych dzieci chłopskich. Nawet okropna zawierucha z roku 1848, która przetoczyła się przez Europę, łukiem ominęła jej włości. Któżby bowiem śmiał się zwrócić przeciwko takiej księżnej?

Najlepsze w całej historii jest to, iż formalnie księstwa nikt nigdy nie zlikwidował. Dziś niektórzy mają nadzieję, że jest jeszcze szansa na wymarzoną niezależność. Spadkobiercami dawnych właścicieli południowej części województwa są potomkowie francuskiego księcia o długim nazwisku Paul Louis Maria Archambault Boson Talleyrand-Périgord, z którym jeszcze w 1944 roku o kupno księstwa targowała się Rzesza Niemiecka, która je sobie podporządkowała, ale prawnie nie było ono jej własnością, lecz lennem.

Przejąć księstwa siłą nie zdążono. Po tym jak Rzesza przegrała wojnę, Księstwo Żagańskie stało się lennem Polski, a jako że nie było własnością Rzeszy, formalnie nie objęły go postanowienia z Jałty. Wg niektórych relacji status prawny wciąż jest niewyjaśniony. Istnieją niezweryfiowane plotki jakoby Gierek wypłacił w węglu śmiesznie niskie (równowartość kilku kamienic) częściowe odszkodowanie prawnym właścicielom księstwa, którzy kupując je w roku 1786 zapłacili 1 milion guldenów- połowę wartości sprzedanej wówczas przez nich Kurlandii.

Czyje księstwo jest obecnie?

Księstwo jest formalnie lennem Polski, ale zlikwidowano jego autonomię i odrębny rząd. Dla mieszkańców południowej części woj. Lubuskiego jest to chyba stracona szansa na wyjątkowy dobrobyt. Feudalne oazy w Europie nadal mają się znakomicie. Bycie mieszkańcem księstwa oznacza obecnie w Europie ogromny dostatek i bogactwo, a dobrze zarządzane księstwa Lichtenstein, Luxembourg czy Monako to miejsca, gdzie średni dochód na głowę mieszkańca jest w Europie najwyższy i sięga 150 tys. PLN rocznie.

Ukochany pałac znamienitej polityk

Ukochany pałac księżnej Doroty Talleyrand w Zatoniu został doszczętnie spalony w 1945 roku i obecnie jest w stanie szybko rozkradanej ruiny. O pałacu zapomniano, podobnie jak i o samej księżnej, mimo że jej pochodzenie nawet w komunizmie było politycznie poprawne: wywodziła się z polskiej arystokracji, a jej rodzice, książęta Kurlandii związani byli blisko z dworem Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dorota wychowana była wśród zbiegłych do Żagania niedobitków dworu upadłego Królestwa Polskiego: muzyków, rzeźbiarzy i aktorów, którzy znaleźli u jej rodziców swój przytułek.

Cóż złego jest z tą polską księżną i jej pałacem? Czekać tylko aż ten najcenniejszy zabytek okolic Zielonej Góry doszczętnie rozpadnie się w zetknięciu ze złomiarzami wyrywającymi np. kute z żelaza sztaby z komina wzniesionego w kształcie kolumny wyrastającej z pięknej, ongiś przeszklonej klasycystycznej oranżerii, która jakimś dziwem jeszcze przetrwała naloty licznych poszukiwaczy antyków wykuwających resztki płaskorzeźb z jej ruin, bez wahania wyrywających korynckie pilastry i tympanony, z ruin których już tak niewiele pozostało dla potomnych. Pałac przetrwał polski komunizm, lecz zdaje się że nigdy nie był tak blisko swego końca jak w polskim kapitalizmie, obłudnie przymykającym oko na jego niezbyt legalną „prywatyzację”.

Komu pałac, komu? Prywatyzujemy go po polsku, a więc kto chce, niech się do owej najznamienitszej ruiny w okolicy po prostu uda i weźmie co mu się podoba. Można ciężarówką. Może w taki sposób, dziedzictwo najznamienitszego architekta klasycyzmu, K.F. Schinkla, autora najważniejszych budowli Berlina, rozfragmentowane co prawda, ale jednak przetrwa dla przyszłych pokoleń?

Literatura:

Jarosław Skorulski, „Uczmy się od Księżnej zjednoczonej Europy”, [w:] Recogito Nr, 20, Marzec-kwiecień 2003.


Jarosław Włodarczyk, „Księga, która uczyniła Keplera sławnym”, on-line: http://www.wiw.pl/nowinki/astronomia/200112/20011227-001.asp