Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
czwartek, 15 Listopad, 2018 - 05:26

Dowody istnienia runicznego i/lub innego pisma pogańskich Słowian

pon., 22/07/2013 - 11:40

Pismo słowiańskie, pismo prasłowiańskie – hipotetyczne pismo, które miało być używane przez Słowian przed opracowaniem i wprowadzeniem głagolicy oraz przyjęciem (przez Słowian zachodnich) alfabetu łacińskiego.

Banditke o języku pisanym Słowian

języki panują jednostayney Azbuka czyli Alfabet tak zwany od pierwszych liter Az Buki Wiedi Glagoł etc Alpha Beta czyli Wita Bita Gamma etc Na Bożkach Piylwickich r 1687 1697 znalezionych były napisy runiczne z wieku XI XII Runy pismo Szkandynawskie i Celtyberskie niewiedzieć skąd miały początek Niektórzy twierdzą że ie tylko Xięza znali inni zaś inaczey o tern sądzą Thunmann przyznawał Słowianom pismo u Szwedów i Islandczyków Wenda runie zwane Inni przeczą temu Joz Dobrowski w historyi języka Czeskiego r 1792 przypuszcza także możność pisma jakiego między Słowianami ale wszelako nie było między nimi używania jego chyba między Xiężą i szczupłą ludzi możnieyszych garstką 

Dzieje narodu polskiego, Tom 1
 Autorzy Jerzy Samuel Bandtkie

Odkryte zabytki na terenie Polski

 

Mapa Mikorzyna, cc wikimedia

W liście z 10 czerwca 1856 roku Piotr Droszewski, brat ówczesnego właściciela Mikorzyna i domniemany autor fałszerstwa, powiadomił lokalną gazetę o odkryciu słowiańskiego kamienia nagrobnego. Kamień miano wykopać przypadkowo jesienią 1855 rokuw ogrodzie dworskim. Droszewski pisał także, że znajdowała się pod nim urna, która miała się rozsypać po wyciągnięciu na powierzchnię, zaś okoliczni mieszkańcy w zeszłych latach znajdowali inne tego typu artefakty; krążyła pogłoska jakoby kilkadziesiąt lat wcześniej odkopano podobne kamienie, wmurowane potem w fundamenty mikorzyńskiej karczmy[2]. W sierpniu 1856 pojawiła się informacja, że pod rosnącym w lasku brzozowym dębem wykopano kolejny kamień[2].

Kamień pierwszy przedstawia rzekomo boga Prowe i 13 znaków runicznych, drugi wizerunek konia i 21 run. Istniały różne koncepcje odczytania napisów na kamieniach na podstawie ich podobieństwa do run skandynawskich. Rozszyfrowywano je m.in. jako smir prowe kmet i smir bogodan woin z lutvoi[3], lub sair erdwd tzdt i sair dogothlu woiu s lutwoi[1].

Wieść o "odkryciach" w Mikorzynie szybko stała się sensacją, o ich autentyczności przekonani byli Joachim Lelewel, Józef Łepkowski, Aleksander Narcyz Przezdziecki[4] czy Wojciech Cybulski[2]. Napisy runiczne na kamieniach wykorzystywano jako dowód na istnienie pisma słowiańskiego.

Autentyczność kamieni mikorzyńskich podważono już w latach 70. XIX wieku, krytycznie na ich temat wypowiadali się m.in. Karol Estreicher, Antoni Małecki i Zygmunt Gloger. Wątpliwości bardzo szybko wzbudził fakt, że w jedynej relacji o Prowem autorstwa Helmolda znajduje się wzmianka, iż bóstwo to nie posiadało żadnego posągu[2]. Estreicher wykazał, iż postać "Prowe" jest niemal identyczna z podobną postacią znaną z idoli prillwickich i została najprawdopodobniej odrysowana z jednej z prac Lelewela (znajdującej się w bibliotece jednego z okolicznych ziemian), zaś konik z drugiego kamienia wygląda jak ten z odkrytego niedługo przed kamieniami posągu tzw. Światowida.

 
Kamienie mikorzyńskie, cc wikimedia

Okolice obecnego Mikorzyna były więc zamieszkane od tysięcy lat. Wiele stanowisk z epoki kultury łużyckiej w tym cmentarzysk znajduje się na terenie samej wioski jak i w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Stanowiska te datowane są na ok. 3500 lat p.n.e. Sama wioska, ma więc bardzo bogate tradycje historyczne jako teren osadnictwa, które miało miejsce na setki lat przed chrztem Polski i ustanowieniem państwowości.

Geneza idei pisma Słowian

Od początku XIX w. do I wojny światowej kwestia posiadania własnego pisma przez wczesnych Słowian w krajach zachodniej Europy miała znaczenie polityczne. Narody słowiańskie znajdowały się wówczas pod władzą Austro-Węgier, Niemiec i Turcji, zaś jedynym niepodległym państwem słowiańskim była Rosja, w której granicach znajdowały się także ziemie zamieszkane przez narody słowiańskie inne niż Rosjanie. Podlegający obcej władzy Słowianie poddawani byli polityce germanizacji i madziaryzacji, co spowodowało pojawienie się ideologii panslawizmu. Ideologia ta popularyzowana była przez polityków dążących wyzwolenia narodów spod obcej władzy, a w rozpowszechnianiu tych idei wspierała ich Rosja, która widziała w tym sposób na poszerzenie własnej sfery wpływów, zwłaszcza na Bałkanach, oraz na spacyfikowanie tendencji separatystycznych wśród nierosyjskich narodów słowiańskich zamieszkujących imperium, zwłaszcza Polaków. Jednym ze sposobów realizacji ideologii panslawistycznej było kształtowanie świadomości narodowej i umacnianie dumy z własnej historii, to zaś, zdaniem wielu polityków, nie tylko związanych z ruchem panslawistycznym, ale i nacjonalistów, wiązało się z koniecznością wykazania wysokiego poziomu kulturowego i starożytnego rodowodu własnych narodów. Tutaj pojawiła się kwestia posiadania pisma przez starożytnych lub wczesnośredniowiecznych Słowian. Jego brak powodowałby, iż byliby jedyną dużą grupą etniczną w Europie i obrębie całej kultury śródziemnomorskiej, która nie wykształciła własnego pisma. Było to niekorzystne zwłaszcza w sytuacji, gdy własne alfabety posiadały niegdyś nawet dużo mniejsze grupy ludów jak Celtowie (pismo ogamiczne) czy Ormianie, a także główne narody wynaradawiające Słowian: Niemcy (którzy dumni byli z runów) oraz Węgrzy, którzy używali niegdyś rowaszu.

Runy słowiańskie

Od połowy XIX i na początku XX w. informowano kilkakrotnie o odkryciu dowodów na posiadanie przez Słowian własnego, oryginalnego systemu znaków pisarskich (kamienie z Mikorzyna, idole z Prillwitz i tzw. Księga Welesa[1]). Znaleziska te były określane, przez analogię do pisma germańskiego, mianem tzw. runów słowiańskich. Prawdziwość tych runów od początku była kwestionowana przez część badaczy, jednak ostatecznie trudno było to zweryfikować przy ówczesnym stanie wiedzy i dostępnych środkach technologicznych, zaś naciski polityków i patriotyzm wielu uczonych powodowały, iż przyjmowano je za autentyczne. Stopniowo coraz więcej uczonych podważało wiarygodność owych dowodów, zwłaszcza iż po I wojnie światowej i uzyskaniu niepodległości przez niemal wszystkie ludy słowiańskie odpadł polityczny powód trzymania się tez o prawdziwości runów. Wiadomości o istnieniu prasłowiańskiego pisma zostały spopularyzowane w społeczeństwach słowiańskich ponownie przed II wojną światową. Przyczyną tego stanu rzeczy była popularność ruchów i ideologii nacjonalistycznych w latach 30. Jeszcze wiele publikacji z początku lat powojennych podając informacje o runach informuje, że były ich dwa rodzaje: germańskie (bardziej znane i lepiej udokumentowane) oraz słowiańskie. Jednak niezależne, pozbawione ideologii badania naukowe dowiodły, iż wszystkie tego rodzaju znaleziska było albo znaleziskami innego niż słowiańskie pochodzenia, głównie tureckiego (tzw. runy tureckie), albo fałszerstwami (popełnionymi z chęci zysku lub z powodów patriotycznych). Mimo to istnieje pewna grupa uczonych, głównie rosyjskich, m.in. prof. Walerij Czudinow, pozostająca jednak na uboczu głównego nurtu badań historycznych[potrzebne źródło], którzy kwestionują zbyt pochopne, ich zdaniem, przesądzenie o fałszywości wszystkich dowodów prawdziwości runicznego pisma słowiańskiego. Dowody na istnienie pisma słowiańskiego[edytuj] Ostateczne obalenie teorii run słowiańskich nie przesądziło jednak całkowicie sprawy istnienia pisma prasłowiańskiego. Jakkolwiek nadal nie ma żadnych dowodów materialnych potwierdzających jego istnienie, to są pewne dowody pośrednio wskazujące, iż Słowianie posiadali jakiś system zapisywania informacji. Nie jest jednak jasne, czy system ten, jeśli w ogóle istniał, był jednolity dla całego obszaru słowiańskojęzycznego, czy też w poszczególnych jego częściach wykształciły się odrębne rodzaje pisma.

Wygląd znaków głagolicy 

Zdaniem niektórych naukowców o istnieniu takiego zestawu znaków graficznych świadczyć ma wygląd liter głagolicy. Ich wizerunki zbyt odbiegają od wyglądu pisma greckiego używanego w Bizancjum, ażeby, jak to twierdzono jeszcze w latach 70., pismo to dało początek głagolicy. Nie kwestionując pewnego wpływu, jaki pismo greckie (oraz hebrajskie) wywarło na rozwój głagolicy, obecnie uważa się, że pismo to powstało w oparciu o zestaw symboli używanych przez Słowian w okresie wcześniejszym. Znaleziska datowane na okres sprzed działalności św. Cyryla, autora głagolicy, potwierdzają istnienie takich znaków. Kontrowersje dotyczą tego, czy system ten był na tyle rozbudowany, by nadawał się do przekazywania informacji, tj. czy było to pismo, czy też jedynie stylizowane symbole, stosowane pojedynczo, których nie można by użyć do napisania najprostszego zdania. 

Relacje kronikarzy

Drugą grupą dowodów pośrednich wskazujących na istnienie własnego pisma u Słowian są opisy kronikarzy z Europy Zachodniej, których relacje świadczyć mają, że ludy te używały systemu znaków pisarskich. Tak np. niemiecki biskup i pisarz Thietmar z Merseburga w swej kronice Gesta Saxonum (Dzieje Sasów) opisując pogańską świątynię w Radogoszczy informował, iż: (...) jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń (...), każdy z wyrytym u spodu imieniem. Inne, podobne relacje mówią o systemie pisma złożonym z kresek i kropek. Bułgar Mnich Chrabr pisał: Wprzódy bowiem Słowianie nie mieli ksiąg, lecz kreskami i nacięciami czytali i gadali. Poganami są jeszcze. Piśmiennictwo Rusów[edytuj] Poza wszelką wątpliwością jest fakt, iż Rusowie posiadali jakiś system piśmiennictwa. Potwierdzają to niezależne liczne relacje wielu kronikarzy, zwłaszcza arabskich i bizantyńskich. Wątpliwości dotyczą jedynie tego, kogo autorzy ci rozumieli pod pojęciem Rusów. Zdaniem naukowców negujących istnienie pisma słowiańskiego (stanowiących większość), do początku X wieku jako Rusów określano jedno ze skandynawskich plemion germańskich, i w takim razie relacje o posiadaniu przez nich pisma są jedynie potwierdzeniem dawno ustalonych faktów (problem ten ma znacznie szerszy charakter - dotyczy bowiem etymologii nazwy Rusi i związanego z tym faktu, czy jedno z największych słowiańskich państw powstało w wyniku rozwoju społecznego Słowian, czy obcej interwencji). Część naukowców kwestionuje jednak wyjaśnienie utożsamiające Rusów z Germanami i zakłada ich słowiańskie (wschodniosłowiańskie, tj. tzw. ruskie) pochodzenie, co oznacza pośrednio, że relacje kronikarzy potwierdzające istnienie piśmiennictwa wśród Rusów oznaczają zarazem istnienie pisma słowiańskiego. Paradoksalnie, jakkolwiek koncepcja słowiańskiego charakteru Rusów ma wielu zwolenników (mniej więcej tyle, co koncepcja germańska), to jednak tylko nieliczni spośród nich są skłonni przyznać istnienie słowiańskiego piśmiennictwa.

Dowody etymologiczne

Wreszcie trzeci rodzaj dowodów ma charakter etymologiczny: starosłowiańskie określenie liter to buki. Słowo bukwa używane jest do dziś m.in. w języku rosyjskim. Jakkolwiek nie jest jasne, kiedy rzeczownik ten powstał, to jednak powszechność stosowania pergaminu jako materiału piśmienniczego w całym świecie chrześcijańskim wskazuje na wcześniejszy rodowód słowa buki. Zatem jedynymi bukami mogły być inne niż łacińskie i greckie litery.

Słowo pisać brzmi prawie identycznie we wszystkich językach słowiańskich i znacząco różni się od odpowiedników w łacinie i grece, co świadczy o tym, że czynność pisania była znana Słowianom jeszcze zanim podzielili się na grupy, a było to na długo przed św. Cyrylem.

Zakończenie 

Wszystkie powyższe dowody mają jednak charakter poszlakowy. Ostateczna kwestia istnienia prasłowiańskiego pisma nadal nie jest rozstrzygnięta, przy czym większość naukowców przychyla się do tezy, iż Słowianie nie wykształcili na tyle zaawansowanego i uniwersalnego systemu znaków, który można by nazwać pismem. Z drugiej strony rozwój jakiejkolwiek kultury wymaga wprowadzenia systemu, którym można przekazywać wiadomości, szczególne „podpisy” przywódców czy też zaklęcia szamańskie.

Polska niestety nie dysponuje wydanym żadnym katalogiem znalezisk runicznych z terenów Polski. Lukę tę wypełnia praca magisterska mgr Joanny Dzięciołowskiej „Futhark – pismo runiczne. Przedmioty ze znakami runicznymi znalezione na terenie Polski”. Warszawa 2001, pod kierunkiem prof. Gąsowskiego. Jest dostępna w czytelni Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Poniższe dane pochodzą głównie z tej pracy.

a. Znaleziska późnostarożytne.

  • Grot włóczni znaleziony w Rozwadowie k. Stalowej Woli. Na grocie włóczni znajduje się napis KRLUS, lub KRLAS (koniec III, poczatek IV wieku).

  • Brakteat z Wapna, z napisem SABAR. V-VI wiek.
  • Pierścień z Karlina k. Białogardu (zachodniopomorskie). Pierścień z napisem ALU. Jest to znana z wielu analogii rozmuła najprawdopodobniej magiczna.V-VI wiek.
  • Złoty brakteat z rejonu Kołobrzegu, z napisem WAIGA (imię męskie?). VI wiek.
  • Siekierka z Siekakówka, pow. Sławno, z napisem FISL. V-VI wiek.
  • Brakteaty z Zagórzyna, pow. Kalisz z pojedynczym znakiem runicznym i prawoskrętną swastyką. V-VI wiek(?).
  • Grot włóczni z Kowela na Ukrainie, z napisem TILARIDS. III w.

Znaleziska zabytków starszego futharku z terenów Polski pozwalają na wypełnienie historii, która do tej pory była białą plamą - historii przed przybyciem / u formowaniem się ludu Słowian. Wiedzieliśmy bardzo mgliście o pobocie na ziemiach polskich różnych plemion utożsamianych z germańskimi. Znaleziska napisów runicznych jednoznacznie identyfikują anonimowe kultury archeologiczne z konkretnymi narodami. Oczywiście na razie znalezisk jest zbyt mało, by ułożyć na ich podstawie jakąś narrację. Miejmy nadzieję, że materiał będzie przyrastał.

b. Znaleziska wczesnośredniowieczne.

 

  • Kość z napisem runicznym z Kamienia Pomorskiego. Na jednej stronie mamy napis FUTH (początek futharku), na drugiej KUR (imię męskie?). Zabytek ma liczne analogie w napisach na kościach, drewnie i kamieniu w Hadeby, na znaku własnościowym w Bergen (Norwegia). Poczatek XI wieku.
  • Deseczka z napisem rucznicnym z Wolina. Ocalały fragment zawiera napis „iRusu RunaR”. Początkowe znaki są trudne w odczytaniu interpretacji, być może napis głosi irsu i, lub irR i, lub irsu. Całość interpretuje się jako „wytnij runy” - co może być zakończeniem wiadomości ze zwrotem „napisz list”. Znalezisko ma liczne analogie z wykopalisk w Bergen i Hadeby. Na tym samym stanowisku znaleziono drewnianą główkę smoka typu norweskiego. Koniec X w.

  • Napis na krążku do gry z Kałdus k. Chełmna (niedaleko Grudziądza). Przedmiot wykonano z poroża. Napis odczytano „kamień Jona”. XI wiek.

  • Pozostałe znaleziska: skarby różnych monet duńskich i anglosaskich, znalezionych w Stargardzie Gdańskim, Barwicach koło Szczecinka, Białęgach k. Gryfina, Pierwoczynie k. Pucka, Pomierzynie koło Drawska, Siemyślu k. Kołobrzegu, Stojkowie k. Kołobrzegu, Ujeścisku k. Gdańska, Uznamiu na wyspie Uznam, Zakrzewku koło Sępólna Krajeńskiego, datowane na XI wiek.

  • Nie wykluczone, że to także zabytek pisma runicznego: napis na blaszcze jesiotra z Gdańska, początek XI wieku. Jest to najprawdopodobniej talizman, być może rybacki.

  • wg http://barbaria.salon24.pl/33377,zabytki-pisma-runicznego-w-polsce     

opr. af na podst. Wikipedia

Przypisy

↑ Przemysław Urbańczyk: Vlesova kniga - fałszerstwo niedoskonałe. W: Słowianie i ich sąsiedzi we wczesnym średniowieczu. Dulinicz Marek (red.). Warszawa-Lublin: UMCS, 2003. ISBN 83-227-2056-4.

Bibliografia 

  • J. Růžička - Slovanská mythologie, 1924 Praha str. 51, str. 52
  • Andrzej Buko - "Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej"
  • Zdeněk Váňa - "Świat dawnych Słowian"
  • Andrzej Żaki "Początki Krakowa" Pismo słowiańskie

Chrześcijaństwo wczesnosłowiańskie i pismo

Chrześcijaństwo Słowiańskie.

W żywocie Kiryła pisanym w wieku XVII, z którego odpis ma Bodiański. Za pomocą tedy rękopismu moskiewskiej akademii duchownej oczyszczony z błędów text tej wiadomości, opiewa tak:

"Gdy Konstantyn filozof pismo to wynalazł, zaprowadził je u Morawian, u Czechów, u Lęchów, i u innych narodów, a porem u Rusi. A gdy boża nauka wzrastała, zły czart natchnął sąsiadów ich, łacinników, i począł mnogie niegodziwości wyrządzać. I zebrali się biskupi, xięża i zakonnicy łacińscy, jak wrony na sokoła, i utworzyli trójjęzyczne odszczepieństwo mówiąc: Jak śmiałeś wymyślać głoski Słowiańskie, i uczyć z xiąg innym językiem pisanych, których nikt nie wynalazł, ani apostoł, ani papież rzymski, ani Grzegorz błogosławiec? My znamy tylko trzy języki, w których godzi się chwalić Boga: hebrajski, łaciński i grecki..."

"Za panowania Michała cesarza i Ireny prawowiernej posłan był Konstantyn przez Michała cesarza do Moraw, bo xiążę morawski prosił o filozofa. Szedł więc tam, i nauczał Morawian i Lęchów i Czechów i inne narody, i wiarę prawowierną utwierdził w nich, i xięgi im napisał w języku ruskim i dobrze ich nauczał. I odtąd szedł do Rzymu, i tu rozchorowawszy się oblokł zakonne suknie, i dano mu imię Kirył. W tej chorobie i umarł. Potem gdy mnogo lat minęło, przyszedł Wojciech do Moraw i do Czech i do Lęchii, zniszczył wiarę prawdziwą, i słowiańskie pismo odrzucił, i zaprowadził pismo łacińskie i obrządek łaciński; obrazy wiary prawdziwej popalił; biskupów i xięży jednych pozabijał, drugich rozegnał, i poszedł do Prus chcąc i tych na swoją wiarę nawrócić, i tam ubity był Wojciech, biskup łaciński."

Ta tedy wiadomość ważna jest dla nas co do głównej swej treści, mianowicie co do tego, że apostołowie słowiańscy zarówno z Morawianami i Czechów i Polaków nawracali. Jest to wiadomość sięgająca dawnych czasów, odbija się już bowiam dość wyraźnie w Nestorze. Mówi on pod rokiem 898:

"Byli jednym narodem słowiańskim: Słowianie nad Dunajem siedzący a podbici przez Węgrów, i Morawianie, Czesi i Lęchowie, i Polanie których dziś Rusią nazywają. Tym albiowiem pierwej przełożono w Morawie xięgi, które nazwano pismem słowiańskim, a które to pismo jest u Rusi i u Bółgarów dunajskich."

Uznając ważność przytoczonej wyżej wiadomości, co do głównej jej treści, mianowicie co do tego, że apostołowie słowiańscy zarówno z Morawianami i Czechów i Polaków nawracali, winniśmy zarazem ostrzedz, iż w jej ustrojeniu jest coś, co na późniejsze czesy zakrawać się zdaje; a jest rzeczą pewną, że rzuczane w niej tu i owdzie szczegóły nie zasługują na wiarę, bo są lub przesadzone lub zmyślone zupełnie. I tak: niestosownie do czasów Kiryła użyty tu jest wyraz 'wiarę prawowierną' bo wówczas prawowierny był zarówno rzymski kościół jak i grecki, i mogła być mowa jedynie o obrządkach. Święty Wojciech nikogo nie zabijał, ani też xiąg słowiańskich i obrządku słowiańskiego nie zniszczył, bo mamy na to dowody iż ten obrządek długi jeszcze czas w Polsce pielęgnowany był, obok obrządku łacińskiego. Oto co mówi w tym względzie świadek naoczny z pierwszej połowy wieku siedemnastego, w rękopismieGunaszewskiego:

"To na oko obaczysz w samym Krakowie koronnym: po kościołach łacińskich pełno jest xiąg słowiańskich; wielkimi sklepami znajdziesz je; pozamykane są i na świat ich nie wypuszczają. Tak samo i we Lwowie u xieży Dominikanów jest wielki sklep xiąg naszych słowiańskich, nauczających, które do kupy zniesiono."

Do tych tedy wieści ogólnych, i przechowywanych w pomnikach dość późnych o nawracaniu nas przez śś. Kiryła i Metodego, przybywa oto w żywocie niniejszym najważniejsza, bo szczegółowa i spółczesna wiadomość o potężnym xięciu polskim, z którym Metody w stosunkach bezpośrednich zostając, starał się go nawrócić na wiarę chrześcijańską.

August Bielowski

Źródło: Żywot Ś. Metodego (1858)

http://lachy.c0.pl/judeochrzescijanstwo/chrzescijanstwo_slowianskie/

O kamieniach mikorzyńskich i ich historii


Wprawdzie zastępca p Droszewskiego p Wojciech Stokowski przyjął nas nader uprzejmie lecz nie będąc sam podówczas w Mikorzynie żadnych bliższych objaśnień udzielić nie był w stanie Jedyny który się tern odkryciem w swoim czasie gorliwie zajmował był synowiec p Andrzeja p Piotr Droszewski na nieszczęście także w tej chwili nieobecny aw Królestwie Polakiem bawiący Jedyny tedy możebny środek dowiedzenia się czegoś był że kazałem sprowadzić ludzi wiejskich tych którzy niegdyś przy kopaniu zatrudnieni byli Lecz i tu nieprzeparte szkopuły Jakiś Jan Żurek który kopał owe kamienie już nie żył inny już w służbie nie był a reszta zdawała się nic nie wiedzieć żeby coś podobnego kiedy wydobytem tutaj było W końcu wreszcie znalazł się jakiś człowiek który na domysł wskazał miejsce wykopania Prowego i Konika Według tej tedy wzmianki pierwszy miał być znaleziony na pochyłości ogrodu dworskiego leżący horyzontalnie 

ryzontalnie wklęśnięciem na dół i przykrywający niem popielnicę a drugi pod konarami ogromnego jakiegoś dębu w brzozowym lasku na wydmie piaskowej nad łąką Obejrzawszy te położenia niczem charakterystycznym się nie znamionujące zupełnie obojętne nie przedsiębrałem kopania gdy takowe na los szczęścia prowadzone w przypuszczeniu nawet nic nie obiecywało Chcąc zaś kopać kilka lub kilkanaście mórg w około trzeba było z miesiąc czasu i stosownych do tego środków W końcu obejrzawszy owę nieszczęśliwą karczmę która z cegieł zbudowana ma tam gdzieś w ziemi głęboko ukryte fundamenta kamienne między któremi jakoby z runicznemi napisami i figurami znajdować się miały wszyscy ludzie miejscowi energicznie zaprzeczali zmartwiony niepowodzeniem opuściłem Mikorzyn W chęci aby koniecznie zebrać wszelkie daty i wiadomości do historyi odkrycia tyle ważnych zabytków aby dotrzeć do najpierwszego ich początku i tern samem módz potwierdzić lub odwołać stanowczo zarzuty autentyczności tymże robione napisałem bezzwłocznie do pana Piotra Droszewskiego w Królestwie bawiącego prosząc go o wszelkie szczegóły w tej ma teryi Nie będzie zapewne od rzeczy przytoczyć tutaj prędką i uprzejmą odpowiedź którą odebrałem gdy jak to już wspomniałem najdrobniejszy szczegół kolei tego odkrycia tyczący znakomitej jest wagi 

Zważywszy te wszystkie okoliczności razem obejrzawszy i dotknąwszy obudwóch kamieni własnemi rekami winienem tu z mojej strony oświadczyć iż widok ich nie wzbudził we innie najmniejszego podejrzenia o fałszowaniu tych zabytków Jak to Lelewel w swych pismach publicznych w których PP przypuszcza aw prywatnych do paru osób pisanych do których P P stanowczo nawet wierzyć się zdaje Owszem nie wątpię na chwilę iż pochodzenie ich jest z tego samego czasu do którego wszystkie podobne pomniki odnosić się zwykło Jeżeli nie dowodzą tego wszystkie ich cechy jakie PP to już najsilniej dowodzą ludzie z których one rąk najprzód wyszły obracający je pierwotnie na korytko dla źrebięcia W końcu ku ostatecznemu poparciu autentyczności mi korzyńskich kamieni posłużyć może odkrycie które mi się w okolicy o ośm mil od tamtych oddalonej zrobić udało Zanim pojechałem do Mikorzyna i Mroczenia rozkopywałem uroczysko popielnicami wypełnione we wsi Czekano wie pod Ostrowem powiecie Odolanowskim Rozmawiając z ludźmi kopaniem zatrudnionymi dowiedziałem się od nich iż w pobliskiem miejscu znaleziono duży kamień pionowo w ziemi ustawiony podparty z boku dwoma innemi i popielnice pokrywający Udawszy się na to miejsce zdziwiony zostałem spostrzegłszy że kamień ten wielkością kształtem a co głównie środkowem wydrążeniem nieckowatem zupełnie podobny do mikorzyńskiego z Prowego wyobrażeniem Oba dwa z różowego grubo ziarnistego granitu obudwóch wydrążona powierzchnia zupełnie gładko wypolerowana i ta tylko wielka różnica że na czekanowskim nie ma śladu napisu lub rysunku Zadziwienie moje było większem jeszcze gdy będąc następnie w Mroczeniu mogłem porównać wymiary obudwóch z czego się pokazało że te chociaż ośmią milami odległości przedzielone wogóle zgadzają się z sobą aw głębokości środkowego wydrążenia nawet na jeden centymetr Wobec tego odkrycia sądzę że zmianie niejakiej uledz musi tłómaczenie kamienia mikorzyńskiego z wyobrażeniem Prowego Napis runiczny na nim będący odczytany Zbir k bel Prowe dowodzi według Lelewela że kamień ten jest obrazem ludu podnoszącego symbol powszechnego zebrania że obadwa znalezione kamienie służyły za ozdobę ścian kon tyny stojącej może niegdyś w Mikorzynie lub za wizerunki wskazujące miejsce urzędu uroczystości obchodu Prowe gdzie się sądy odprawiały sądowe zebrania ów konik gdzie 
pod jesień odbywała się stanica wojenna skazka rewia Cześć bałw str 78 80 Na kamieniu z konikiem napis runiczny dający się czytać Zbir woin bogdan s Inawoi wprowadza na to przypuszczenie które jak dotąd nie można czem innem zastąpić Kamień jednak z Prowem chociaż także nosi napis Zbir zebranie zgromadzenie wątpię aby ku temu celowi służył po spotkaniu takiego samego w Czekanowie kamienia chociaż bez napisu a mającego tu znaczenie całkiem odmienne Leżał w ziemi dość głęboko przykrywał szczątki zmarłych a więc służył za integralną część grobu Przy tych samych zresztą okolicznościach znaleziony był i Prowe mikorzyńskŁ Wypada zatem przypuścić że kamienie tego kształtu były używane do budowy grobów że miały tutaj swe znaczenie a nie gdzieindziej tj przy pogrzebie a nie przy ludowem zebraniu Każdemu kto wiele pogańskich grobów rozkopywał musi się nasuwać spostrzeżenie jak ściśle wszędzie forma była zachowywaną jak powszechnie się do niej stosowano jak pilnie na nią zwracano uwagę Ztąd i kształt identyczny dwóch kamieni w jednakowem spotkanych położeniu jest zanadto za ważnością swoją przemawiający aby doń wcale wartości nie przywiązać Być może że po bliższem umiejętnem zbadaniu napisu tak we względzie graficznym jak i etymologicznym inaczej myśl jego się odsłoni i że pokaże się iż i on z obrzędem pogrzebowym bezpośrednią ma styczność czego przecie dzisiaj przy obecnym brżmienia jego wykładzie dopatrzeć niepodobna 


Roczniki Towarzystwa przyjaciół nauk poznańskiego, Tom 1
 Autorzy Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk