Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
poniedziałek, 24 Wrzesień, 2018 - 14:09

Redakcja "Merkuriusza" zwróciła się do IPN o pomoc w zbadaniu lokalnej legendy z okolic Nidzicy

pon., 11/12/2017 - 22:49

Do:
Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie ul. Reformacka 3, 31-012 Kraków.

 
 
Petycja Czasopism "Merkuriusz Polski" do IPN Oddział w Krakowie
 
Redakcja czasopisma "Merkuriusz Polski" zwraca się z petycją o zbadanie sprawy bardzo ważnej dla turystyki na południu Polski, w Nidzicy, oraz dla dziedzictwa kulturowego naszej cywilizacji.
 
Powód petycji jest prozaicznie ekonomiczny- są to wpływy z turystyki. Legenda która znana jest w okolicy Nidzicy oraz Tropsztyna i silnie napędza tamtejszy przemysł turystyczny, powinna zostać dokładnie zbadana, czy jest ona prawdziwa. Redakcja nie ma środków na przeprowadzenie takich badań, a wpływy reklamowe z publikacji artykułu nie pozwalają wydawcy tytułu sfinansować zbadania prawdziwości tej legendy.
 
Jest to legenda, która jednaże rozpala wyobraźnię turystów zwiedzających okolice Nidzicy. Dlatego też z ekonomicznego punktu widzenia powinno się przeznaczyć środki finansowe na dokładne zbadanie tej sprawy. Legenda powinna zostać zbadana w sposób profesjonalny, bowiem - z tego co odkryłem pisząc na ten temat artykuł prasowy- nigdy nie była.
 
Sprawa dotyczy zmarłego w dniu 26 lutego 1976 roku Andrzeja Benesza, wg legendy- potomka jednego z rewolucjonistów w krajach egzotycznych. 
 
Mężczyzna ten rzekomo zginął podczas wypadku samochodem na prostym odcinku drogi koło Kutna. Miał on wydobyć przy świadkach w 1946 tajemniczy pęk sznurków z węzłami, które stanowiły zarzucony już i bliżej nieznany sposób zapisu liczb a także słów, bowiem pismo to mogło oddawać najprawdopodobniej około 95 sylab. Wg informacji do jakich dotarła redakcja, ów tajemniczy pęk sznurków z węzłami "spod kamienia na górnym zamku Benesz wykopał w towarzystwie swoich przyjaciół na co są twarde dowody w postaci zdjeć; wszystkie były reprodukowane w filmie A.Rowinskiego "Inkowie w Polsce", wielokrotnie emitowany w Animal Planete. Michał J.Zabłocki, producent wykonawczy filmu".
 
 "Andrzej Benesz w obecności świadków odnalazł pod ostatnim stopniem schodów przed bramą górnego zamku ołowianą tubę o długości 18 cm i grubości 3,5 cm. Wewnątrz znajdowały się splecione rzemienie przypominające inkaskie kipu z dalekich Andów.Na końcach 12 rzemieni umocowane były złote blaszki, a na trzech z nich widniały słowa: „Dunaiecz”, „Vigo”, „Titicaca”. "(...) Jednak po znalezieniu dziwnego kipu w Niedzicy nadeszły kolejne tragiczne wydarzenia. Większość świadków tego sensacyjnego odkrycia zginęła w tajemniczych okolicznościach. Wtedy zrodził się kolejny mit o klątwie wiszącej nad polskimi powiernikami tajemnicy El Dorado."- donosi J. Walczak na witrynie Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. 
 
Po jego śmierci tajemniczego pęku sznurów z węzami- któryto pęk sznurków miał zawierać zakodowane informacje- nie odnaleziono. Mężczyzna ów pracował jako polityk, był dwukrotnie wicemarszałkiem sejmu oraz był prezesem mniejszej partii parlamentarnej w chwili śmierci. Podobno miał mieć dziwne zainteresowania- np. rzekomo zgłębiał tajemnice batyskafów. Kupił też nie wiadomo dlaczego- ruiny zamku Tropsztyn, niezwykle odległe od jego miejsca zamieszkania. Wielkim nakładem sił i środków czegoś usilnie poszukiwał- wg zgromadzonych przez redakcję informacji. 
 
Cała ta sprawa jest nadzwyczaj dziwna. Mija akurat 41 lat od śmierci tej osoby. Być może żyją jeszcze osoby które mogłyby dodać coś do tej tajemniczej historii związanej z egzotycznym systemem zapisu informacji w postaci węzłów na sznurkach.
 
Być może po polityku pozostały jakieś notatki i informacje które pomogą zrozumieć ów system zapisu informacji za pomocą węzłów na sznurkach? Ów polityk mógł być ostatnią osobą która ów system potrafiła rozczytać. Do dziś istnieje ok. kilkaset nieodczytanych pęków tych sznurków z węzłami. 
 
Wnoszę o przeznaczenie zespołu dwóch- trzech historyków do zbadania tej sprawy w sposób dogłębny i profesjonalny przez okres ok. roku. 
 
opr. Adam Fularz