Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
czwartek, 15 Listopad, 2018 - 06:03
sob., 18/06/2016 - 22:56
Kategoria: 
 
W wyniku konserwatywnej rewolucji dawny Gdańsk upadł. Kiedy zbankrutuje zupełnie?
 
Czy słyszeliście o gdańskim szowinizmie? Gdańszczanie sądzą że ich miasto jest wyjątkowe, co istotnie jest prawdą, ale pod względem historycznym. Owa wyjątkowość odnosi się do przeszłości. Nie zaś- do teraźniejszości. Miasto, ongiś słynące z samorządności, dziś jest - niemalże dyktaturą. Dawny ustrój samorządowy zmieniono w prawną karykaturę. A miasto- poraża brzydotą. Wystarczy przejśc się 10 minut od Starego Miasta, wzdłuż waterfrontu, by natknąc się na Upadłe Miasto- puste przestrzenie, z nielicznymi ruinami jakiegoś biurowca, czy dzielnicę domów nad wodą z oknami zabitymi deskami. Gdański waterfront, gdzie indziej popisowa działka nowej urbanistyki, nowej dziedziny wiedzy, zabudowana nowym miastem, połączonym hipernowoczesnymi wodolotami- szybkimi tramwajami wodnymi z centrum miasta- tutaj stanowi wymarłe, opuszczone Miasto Umarłych, Miasto Widmo.
 
Od lat prowadzę w Gdańsku lokalne wydanie, rzadko ukazujący się magazyn Danziger Zeitung. To lokalne wydanie opisuje lokalną historię. Od czasów Gleichschaltungu miasto po prostu upadło, umarło. Ówczesne prawdodawstwo totalitarne dla miasta Gdańska niestety nadal obowiązuje. Miasto ma niezmieniony status prawny Wolnego Miasta zniesionego ustawą Gleisschaltungsgesetz. Wszelkie próby demokratyzacji ustroju miasta nie powiodły się, mimo upływu czasu. Przypomniałem o dawnym mechanizmie wyborów w Gdańsku Krajowemu Biuru Wyborczemu. A także władzom miasta. Nic to nie dało.
 
Odwiedzając miasto dzisiaj, po latach, zobaczyłem miasto "samochodyzacji", miasto zniszczone i przeorane motoryzacją masową. Miasto bez centrum miasta- bo to centrum w policentrycznej aglomeracji nie wiadomo gdzie się znajduje. Strefy piesze w tym mieście to tylko jeden czy dwa turystyczne deptaki, transport zbiorowy jest jak najbardziej archaiczny i fatalny. Być może Gdańsk to miasto z najgorszym systemem transportu zbiorowego spośród wszystkich większych polskich miast. 
 
Tutaj po prostu trzeba posiadać samochód. Gdańsk politycznie szczyci się być kolebką polskiej historii współczesnej- rewolucji konserwatywnej. Polityk z medalikiem przedstawiającym symbol kultu katolickiego trwale zmienił historię polski- stał się symbolem wielkiej rewolucji konserwatywnej, której niektróre zachodnioeuropejskie media próbowały nadać powiew demokratyzacji.
 
Ale to tylko ułuda. To tani i płytki tekst reklamowy powielany przez państwowe agencje public relations i państwowe media- a czasem, przez ulegające propagandzie, złowrogie dla demokracji media prywatne. 
 
W Gdańsku nie powróciła pełna wolność słowa, wolność mediów, demokracja. Gdańsk pozostał koserwatywnym bastionem, miejscem narodzenia się koserwatywnej rewolucji, któa doprowadziła do obecnych rządów w Polsce. Rewolucja zapoczątkowana w Gdańsku miała bowiem także swój społeczno- obyczajowy wymiar, któego skutki dziś w Polsce odczuwamy. Ta rewolucja miała przecież także swój religijny wymiar, często niedbale traktowany przez polskich historyków. Ten religijny wymiar polityki wygrał dziś we współczesnej Polsce. Ale ta konserwatywna rewolucja narodziła się właśnie tutaj, w Gdańsku.
 
Ofiary transformacji to przede wszystkim miasta takie jak Gdańsk, które ucierpiały w wyniku wojny, lat terroru, a następnie nowej rewolucji religijnej. Dziś Gdańsk znajduje się w kluczownym etapie rewolucji i nadal pozostaje Wolnym Miastem na prawach Gleichschaltungsgesetz, które nigdy nie zostało zniesione. 
 
Gdańskie centrum miasta nie zostało odbudowane po wojennych zniszczeniach. Zrekonstruowano jedynie nieliczne budynki, może z 5- 10 % dawnego Starego Miasta. Większość dawnego miasta przeznaczono na parkingi i tereny zielone. Buduje się nieliczne, tragicznie i ohydnie szpetne, możliwie tanie budynki, przy których nawet komunistyczna odbudowa Starego Miasta w czasach dekad terroru robi wrażenie estetyczne. 
 
Kolejna faza polskiej rewolucji kosnerwatywnej jest szczególnie okrutna dla sztuki. Miejscowe muzea pełne są nawet niemalowanych, paskudnych fototapet dawnych arcydzieł, których nawet nie próbowano rekonstruować. Miasto ma paskudne i nieciekawe muzea, do któych ceny biletów wstępu są nieprawdopodobnie zawyżone w stosunku do jakości pokazywanych tam - zwykle marnych wersji dzieł sztuki. 
 
W centrum miasta tragicznie brakuje na przykład planetarium, które mogłoby powstać na przykład w okrągłej bryle straszącej w panoramie miasta dawnej gazowni. Nowa forma konserwatywnej rewolucji planuje dodać jednak swoją wisienkę na torcie konserwatywnej formy rządów w gdańskim wydaniu- centrum miasta ma przeciąć autostrada Nowowałowa, przechodząca wielkim mostem nad Mołtawą, od północy obkrążając Stare Miasto. 
 
Nic nie bardziej psuje centrów miast niż autostrady przez ich centra. Nowa forma gdańskiej rewolucji konserwatywnej planuje pozostawić nowy i trwały odcisk na historycznym kształcie miasta- odciąć je od morza autostradą. 
 
Rewolucja konserwatywna przyniosła Polsce także rewolucję transportową. Całę gdańskie Stare Miasto zostało po drugiej wojnie Światowej odbudowane już pod realia masowej motoryzacji. Większość dawnego centrum poświęcono pod parkingi, przez co dawne centrum przestało być już centrum i stało się jednym z wielu mniejszych centrów policentrycznego miasta. Dziś stare gdańskie centrum miasta zupełnie upadło poza jedną odbudowaną staromiejską ulicą- Długim Targiem z narzeżem Mołtawy. Reszta starego miasta jest ohydna, tandetna, jest wielkim paskudnym parkingiem, w którym może znajdą się pojedyncze ładne i urokliwe miejsca, ale reszta po prostu jest parkingiem samochodowym. Dawnego centrum miasta nigdy nie odbudowano. 
 
Konserwatywna rewolucja już nie może się odkleić od siedzenia samochodu osobowego, i pod ten celu odbudowano nowe stare miasto. Szkoda. Nowa konserwatywna rewolucja w dziedzinie sztuki budowania miast okazała się zakończyć historyczną potęgę dawnego centrum miasta. Dawny Gdańsk ze swoim centrum zamieniła do roli potiomkinowekiej makiety, odbudowanej pojedynczej ulicy. I to jeszcze miejscami ohydnej, tandetnej. Odbudowano zresztą pojedyncze dawne fasady. Resta miasta jest odbudowywana ohydnie, jak na przykład potwornie szpetny tani i tandetny budynek muzeum przy średniowiecznym żurawiu portowym. 
 
Naprzeciwko bulwaru nad Mołtawą zieją wielkie puste parcele, do dziś nie zabudowane. Samo dawne Stare Miasto nie zostało odbudowane- w jego miejsce zbudowano zupełnie nową tkankę mieszkaniową, nijak niepodobną do tej przedwojennej. Dziś władze miasta są zupełnie i całkowicie nieudolne jeśli chodzi o odbudowę dawnego centrum miasta- powstają ohydne, niesilące się na nawet drobne nawiązanie do historii, "plomby", sprawiające wrażenie jakby budowano je po najniższych kosztach.
 
Przykładem współczesnego oszpecania centrum miasta jest odpychająca, szpecąca miasto "plomba" tuż obok średniowiecznego dźwigu portowego nad Mołtawą. Budynek gdyzie się z zabytkowym otoczeniem, szpeci piękne wybrzeże rzeki. Dawne centrum miasta pełne jest podobnych szpetnych budowli, i wciąż powstają nowe.
 
Dowodem na upadek gospodarczy Gdańska jest jego waterfront- widok od strony wody. Możemy się przepłynąć przez Upadłe Miasto pełne domostw z zamurowanymi oknami albo znajdziemy tutaj salę prób głośniej orkiestry heavematalowców, których słychać w całej - zupełnie opustoszałej okolicy. Bezbłędnie wybrali za miejsce prób najbardziej opuszczoną przez Boga dzielnicę miasta. Tutejszy tramwaj wodny kursuje tylko 3 razy dziennie i kosztuje 10 złotych- dość drogo by się dostać do centrum transportem miejskim. Nic tu się nie dzieje. Domy po drugiej stronie rzeki mają zamurowane okna, w tle- ruiny biurowca. Powiedzmy to sobie szczerze- w wyniku konserwatywnej rewolucji dawny Gdańsk upadł. 
 
Upadł gdański waterfront, ongiś chluba miasta. Tutaj znajdowały się stocznie, zakłady okrętowe, później - no właśnie- co? Z ziemy wyładnia się jakiś gryzący się ze Starym Miastem ultranowoczesny piramidalny kształt, obok zaplanowano ogromny, gigantyczny parking- symbol sztuki kolejnej, głębokiej już fazy konserwatywnej polskiej rewolucji, tym razem wkraczającej w fazę ultrakonserwatywną pełnią swojej miastotwórczej sztuki. Teraz ma już powstać - tuż nad waterfrontem- gigantyczny parking na bodaj dzisiątki tysięcy samochodów i autostrada ponad Starym Miastem i rzeką Mołtawą. Zbudowano też tunel pod miastem połączony autobusowo dla pieszych. Mimo że autobus zapada się w jeziorach tuż po deszczu na pełnej dziur drodze do ruin dawnego nadmorskiego kurortu Westerplatte, na tunel pod Wisłą popłynęły miliardy za które możnaby odbudować chyba całe zburzone centrum miasta. 
 
Każda rewolucja rodzi swoje dzieci. Nowa faza ultrakonserwatywnej rewolucji gdańskiej zrodziła utradrogi podwodny tunel autostradowy dla samochodów. Omijający Upadłe Miasto pod spodem. Ruiny Starego Miasta, nigdy nie odbudowanego, tunel okrąża od północy, mimo to władze miasta planują nową autostradę Nowowałową ponad rzeką. 
 
Upadłe Miasto ma też swoje koleje miejskie. Koło upadłego terminalu promowego (promy na Hel, do Jastarni, Sopotu, Gdyni i Chałup także upadły) jest upadły i nieczynny dworzec kolejowy. Ożywiono jedynie dzięki pomocy lokalnego władcy nieczynną latarnię morską, którą sprywatyzowano. Dziś działa ona nadal, i ma nawet "time bomb"- opuszczaną bombę czasową, według której kiedyś ustawiano zegary na statkach. 
 
Kolej miejska zarosła wysokimi drzewami. Jej końcowej stacji nawet już nie mogłem znaleźć, chyba zlikwidowano ją zupełnie. Władze miasta zlikwidowały torowisko całkowicie. Kolej podobno ongiś miała odnogę na plażę, i początkowo służyła dowozowi letników na plażę. Dziś możnaby odbudować to torowisko, istniejące w czasach początków tej kolei, i dalej przewozić letników na plażę. 
 
Niemniej, kolej miejska jest zupełnie niepopularna. To jest nadal królestwo Wiecznie Żywych Polskich Kolei Państwowych. Kolej miejska jest nadal państwowa i nadal ma zupełnie niezintegrowany system płatności- podróżując gdziekolwiek, musimy kasować dwa różne bilety dwóch różnych systemów biletowych. Koleją miejską byłoby często szybciej dotrzeć, ale z powodu cen biletów i całkowitym braku wzajemnej integracji rozkładów jazdy- kolej miejska jest zupełnie nieprzydatna. W połowie ją zlikwidowano, zawieszając połowę sieci (linię do Nowego Portu, Tczewa) i redukując częstotliwośc kursowania z co 7,5 minuty na co 15 minut. Obecnie z kolei korzystać się nie da- wymaga to kasowania dwóch różnych biletów, płacenia podwójnie, dwukrotnie droższej podróży etcetera etcetera. Władze miasta olały tansport szynowy jak mogły. Jest on utrzymywany z innych dotacji jak miejskie, a systemy transportowe są całkowicie niezintegrowane. Przesiadki są fatalne, często trzeba iść paręset metrów, jak na dworcu Oliwa. 
 
To wszystko upadło, a najbardziej kolej miejska, która mogłaby być wygodna niczym metro. Obecnie nijak to nie działa. Przesiadki na autobsuy wymagają czasem półgodzinnego oczekiwania...Gdańska komunikacja miejska umarła, została w połowie zlikwidowana, a ludność jeździ samochodami osobowymi- oto ogólny efekt konsweratywnej rewolucji w Gdańsku.
 
Nigdzie już w cywilizowanej Europie nie spotkamy miasta w którym funkcjonowałyby dwa zupełnie odrębne systemy biletowe. Tymczasem z mocno zacofanym Gdańsku to od lat norma. Byłem w tym mieście chyba dekadę temu i chcąc przejechać się koleją miejską kupiłem bilet na komunikację miejską. Dostałem karę za brak biletu, i nawet udałem się na skargę do jednej z lokalnych redakcji, ale ta - tematu nie podjęła. Stan zastany- stan święty- to motto gdańskiej prasy, od zawsze przychylnej i bardzo lojalnej lokalnemu układowi rządzącemu.
 
Wybrałem się tramwajem wodnym na Westerplatte. Port morski który mijałem po drodze, wydawał się zupełnie opuszczony. Miasto które kiedyś żyło z portu morskiego, dziś żyje mimo portu. Port morski wcale nie jest niczym znaczącym na Bałtyku, a Gdańsk jako port morski jest raczej mocno zapomniany. Konserwatywna rewolucja zabiła Gdańsk i jego unikalność. Uczyniła z niego jedno z wielu słabo zarządzanych polskich miast. Gdańsk jest dziś miastem brzydoty, z jedną potiomkinowską uliczką w morzu parkingów samochodowych poprzetykanych domami. Miejscowa główna arteria w pewnym momencie rozgałęzia się do 5 pasów w jednym kieurnku ruchu na całkiem sporym fragmencie. Nowa polska konserwatywna rewolucja okazała się zamienić dawne wolne miasto w samochodową utopię niczym upadłe amerykańskie miasto Detroit. Tamto miasto upadło po upadku jego centrum miasta. Gdańsk jest na znakomitej drodze ku bankructwu ze swoim upadłym centrum miasta. Być może całe lokalne media zwodzą mieszkańców miasta, ale - sądząc z topografii miasta, jest ono na świetnej drodze do zupełnego bankructwa i upadku gospodarczego, wzorem amerykańskiego Detroit. I to wcale nie jest żart, lecz diagnoza ekonomisty miast, którym akurat jestem z zawodu.