Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
wtorek, 25 Wrzesień, 2018 - 03:37

Kłótnia o autostradę- czy tylko pretekstem II wojny światowej?

pon., 10/06/2013 - 23:49
Kategoria: 
Szkolna wersja historii jest nam tak wpojona, że rzadko kiedy w ogóle potrafimy dopuścić myśl że mogło być inaczej. Czy Polska swoją uległą pozycją mogła powstrzymać II wojnę światową?
 

Jedna kostka- jedno życie? "Autostrada" z kostki brukowej Tczew- Grobelno k. Malborka.Zdjęcie z witryny www.berlinka.pcp.pl

Każdy kto samodzielnie interesuje się historią Polski wolną od mainstreamowych ustaleń, odkrył wiele zagadkowych rzeczy. A to okazuje się że istnieją inni królowie rządzący tymi terenami przez przybyciem Słowian, tylko ich imiona są przemilczane. A to okazuje się że rzekoma "polska tolerancja" religijna opiewana w podręcznikach polityki historycznej jest niedopowiedzeniem po prostu, wyrwanym z kontekstu urywkiem, bo był to przelotny incydent. Zaś sam koniec I Rzeczpospolitej był ogromną wojną religijną katolików-ortodoksów z katolikami umiarkowanymi i innowiercami. Obce mocarstwa najprawdopodobniej musiały interweniować by powstrzymać wojnę religijną w podówczas już oświeconej Europie. Europie już innych wartości, w której Polska była samotnym już bastionem karania śmiercią za odstępstwo od katolicyzmu i traktowania innowierców jako ludzi gorszej kategorii. Zakończenie "problemu polskiego" popierał ówczesny intelektualny światek z Wolterem na czele, i może nie cała literatura historyczna przedstawia te wydarzenia w tym świetle co polska historiografia- postrzegając wypowiedź Woltera jednoznacznie krytycznie.

Tymczasem część polskiej historiografii ową polityczną oczywistość jaką jest akcja sąsiednich mocarstw wobec kraju w rozkładzie, kraju nękanego od kilku lat wojną tak silną, ze brak było w nim jednolitej władzy, przedstawia jako podstępną akcję, w której rzeczywista przyczyna (prawa innowierców) miała być tylko przykrywką ich niecnych celów. Jeśli jednak wyjdziemy z założenia że ówcześni władcy mogli istotnie chcieć bronić praw innowierców przed radykalną większością ówczenych Polaków-katolikami i położyć kres wieloletniej wojnie wyznaniowej, to owe wytłumaczenie okazuje się legendą mającą robić z Polski "Chrystusa Narodów", po raz kolejny pokonanego przez niecny los. Być może kolejne rozbiory były "niecne", ale te pierwsze- dla wielu z ówczesnych literatów oznaczały upadek rządów w kraju znanym z ortodoksji wyznaniowej.

Takie same mam podejrzenia wobec polityki historycznej w sytuacji II wojny światowej. Podaje się że argument "korytarza" łączącego obie części Rzeszy był tylko pretekstem. Wedłe mojej wiedzy historyczno-technicznej jest to nie do końca poprawne. Niemcy istotnie zbudowali autostradę do dziś kończącą się na granicach ówczesnej Polski. Do dziś ona istnieje i funkcjonuje na odcinku (oznaczonym jako RAB 3) z Królewca (Kaliningradu) do Elbląga jako droga ekspresowa S22. Od strony Berlina autostradę dociągnięto zaś do Chociwla na Pomorzu (odcinek RAB4).

Jechałem nią nawet kiedyś. Jest zwykłą przedwojenną dwupasmówką o kategorii drogi wojewódzkiej. Od Chociwla zaś przez Złocieniec aż pod Szczecinek ciągnie się "największy w Europie pas krzaków". Zaawansowanie prac na tej autostradzie można oglądnąć za pomocą map satelitarnych (link poniżej). Przebieg nieukończonej autostrady jest czytelny, do tego aż pod Kościerzyną istnieją mosty i wiadukty na jej trasie. Polska jest przecięta "tajemniczą autostradą". Od Kościerzyny zamieniającą się w zbudowaną w ekspresowym tempie drogę krajową DK22, z zachowaną do dziś oryginalną nawierzchnią płyt betonowych. Tą drogę zbudowali Niemcy niemal natychmiast po pokonaniu niepodległej Polski we wrześniu 1939 r.

Fragmentem tej drogi jest "autostrada z kostki brukowej" między Malborkiem a węzłem drogowym na południe od Tczewa. Gdy jechałem tamtą drogą przed kilku laty, była to wołająca o wpis na listę zabytków czteropasmowa brukowana droga, na której bruk pod wpływem prędkości pofałdował się w wielkie fale przypominające jazdę po morzu. To taki rzadki w Europie zabytek drogownictwa, który cudem ocalał, ale może zostać zniszczony przez nieczułych na takie zabytki jak "brukowana autostrada" drogowców. A warto by ten drogowy relikt, którego każda z milionów kostek mogłaby odpowiadać życiu jakiejś osoby za nią poległej, ocalał.

Gdyby Polska wówczas inaczej postąpiła w problemach transportowych sąsiedniego kraju rozciętego pasem polskiego terytorium, to owa autostrada i linia kolejowa przez teren ówczesnej Polski najprawdopodobniej by powstała. Możliwe że byłaby przedsięwzięciem polskim, albo być może przyznanoby jej jakiś status eksterytorialności, zwłaszcza gdyby to Niemcy ją budowali. Analizowano nawet w tajnych dokumentach polskiego rządu różne reżimy prawne, by spełnić prawnie postulat jej eksterytorialności.

Ruch "współpracy transportowej z Niemcami" w łonie kadry ministerstwa przegrał. O autostradzie i linii kolei szybkiej debatowano już lat 20, ponieważ pierwsze propozycje do strony polskiej pochodziły z ok. 1920 roku. Tymczasem ówczesna Polska żadnych autostrad nie budowała (poza jedną krótką w Zagłębiu Śląsko- Dąbrowskim bodajże). Polskie oficjalne plany autostrad do jakich dotarłem nie przewidywały połączenia dwóch odcinków autostrady zbudowanej przez Niemcy i kończącej się na polskiej granicy. Jedynie raz polski naukowiec takie połączneie zaproponował w odręcznym szkicu do którego dotarłem.

Polska bynajmniej nie zamierzała rozwiązać problemu transportowego sąsiada, który streścił go ongiś słowami "jedynym zagadnieniem dla nas jest korytarz przez korytarz" (wg Moltkego jest to fragment rozmowy Göringa z Rydzem). Polska nie wykazała jako sąsiad chęci zrobienia choćby interesu, biznesu zarabiającego na drodze tranzytowej. 
Raport Williama Colberna, attache wojskowego rządu USA z tamtego okresu, niezaleznego obserwatora tamtych wydarzeń, relacjonuje ostatnie pokojowe negocjacje polsko-niemieckie przed wybuchem II wojny światowej (5 stycznia w Berechtsgarden i 26-27 stycznia w Warszawie). Von Ribbentrop wg doniesień raportu wysunął kwestie praw niemieckiej mniejszości, budowy autostrady przez polski korytarz oraz przystąpienia Polski do paktu antykominternowskiego (antykomunistycznego). Odpowiedź była zdecydowana i do streszczenia formułką 3 razy nie. "Autostrada przez korytarz jest obecnie niemożliwa"- konkuduje polskie stanowisko raport Colberna z 14 lutego 1939.  
Koleje

Powinienem wspomnieć jeszcze o linii kolejowej z Berlina do Królewca, bo była to także część niemieckiego żądania. Linia ta nosi nazwę Królewskiej Kolei Wschodniej, po niemiecku Ostbahn. Przed wojną kursowały nią superexpresy Nord Express. Dla fanów kolejnictwa mam pytanie: na jakiej to polskiej linii kolejowej pociągi osiągają współcześnie prędkość handlową (a więc z postojami na trasie) równą 140 km/godz? Otóż na żadnej. A z taką średnią prędkością ekspresy na tej trasie łączyły Berlin i Królewiec.
Polska była możliwe że techniczą przeszkodą dla szybkiej podróży w tej relacji (podobnie jak to miało miejsce w przypadku dróg), a na pewno uciążliwe były kontrole celne na trasie. Polskie koleje już wówczas odstawały w Europie, wożąc trzykrotnie mniej podróżnych niż w innych uprzemysłowionych krajach sąsiednich (dane wg liczby przejazdów na mieszkańca rocznie). Zresztą dziś całą tą linię zarżnięto. Jakby dziś stanąć na dworcu w Pile i mówić podróżnym iż kiedyś, za czasów pary, podróż do Berlina zajmowała stamtąd dwie godziny 45 minut (Berlin odj. 9.04, przyjazd Piła 11.50), być może wzięliby nas za wariata (choć to tylko prędkość 90 km/h). Dziś ta podróż zajmuje 2-3 razy dłużej.

Colbern uważa że Hitler przedstawił żądania odnośnie Gdańska, Bogumina i autostrady 22 marca, ponawiając je 28 marca. Colbern pisał o tym że Polacy "przy swich obecnych wojowniczych nastrojach odmówią pójścia na ustępstwa i będą walczyć przy pierwszym przejawie agresji ze strony Niemiec" (31 marca 1939). Hitler w przemówieniu z 28 kwietnia te żądania skrócił: żądał aneksji Wolnego Miasta Gdańska w zamian za przywileje portowe dla Polski i gwarancje obecnych granic, oraz żądał eksterytorialnego korytarza komunikacyjnego: autostrady i linii kolejowej przez polski korytarz rozcinający ówczesną Rzeszę. W nocie z tego dnia wypowiedziano układ o nieagresji z 1934 roku.

Odpowiedź Polaków może wydawać się zbyt radykalna, i wg mnie nią jest. Expose ministra Becka w Sejmie 5 maja było zdecydowaną odmową na propozycje silniejszego militarnie sąsiada. Wg Colberna jego mowa opierała się na stwierdzeniu że Polska nigdy nie pogodzi się z żadnymi planami które zagrażają jej dostępowi do Morza Bałtyckiego. Była to nie do końca prawda- to Polska raczej dobiła gospodarczo Wolne Miasto Gdańsk, w większości przesuwając swój handel, transferując go do sąsiedniego portu Gdynia i kontrolując dochodzące do Gdańska linie kolejowe. Autostrada czy linia kolejowa nie są zaś barierą dla ludzi- można nad tym pasmem komunikacyjnym zbudować było mosty, czy poprowadzić te szlaki miejscami na wiaduktach.

Przypuszczalnie pokojowy i dobroczynny rząd tak postapiłby by pomóc sąsiedniemu krajowi. Zaś rząd Polski ogłosił, że eksterytorialna autostrada łącząca rozcięte części sąsiadującego kraju nie jest możliwa, samemu nie oferując jednak nic w zamian, ani dobrych dróg czy torów, mimo że jak podaje literatura, dochody z tranzytu między obu częściami Niemiec stanowiły 15 % przychodów polskiego budżetu! Lekką przesadę polskiego nieustępliwego stanowiska potwierdza fakt że Hitler istotnie nawet rozważał w rozmowach z włoskim senatorem Puricellim budowę całej autostrady jako wielkiego wiaduktu nad polskim terytorium, mówiąc "„mit den Polen werden wir doch Keinem Krieg führen” [nie będziemy przecież z Polską prowadzili wojny].

Po tym wystąpieniu nasz kraj "zgodnie z zamierzonymi celami znalazł się na stopie wojennej" , jak na żywo notował Colbern. Wojna de facto już się rozpoczęła- Polska zaciągała kredyty we Francji i Wielkiej Brytanii, umacniano granice, oglądano ewidentne przygotowania do zajęcia Wolnego Miasta Gdańska przez oddziały SA i SS. Incydenty w Gdańsku (konfiskata poslkiej ciężarówki z bronią, zabicie niemieckiego nazisty przez polskiego urzędnika, zabicie polskiego żołnierza) spowodowały wymianę nerwowych not dyplomatycznych (9-10 sierpnia 1939) sugerujących że sytuacja już wymknęła się spod kontroli. Kończono już polskie umocnienia nadgraniczne (notka attache 26 sierpnia 1939).

Polacy rozpędzali spotkania faszyzujących organizacji mniejszości niemieckich. Były to ruchy nacjonalistycznie: chłopi niemieccy mieli odmawiać sprzedaży ziemi, Niemcy mieli handlować tylko z Niemcami, młodzież niemiecka miała być wychowana w nazistowskim duchu, wszyscy zaś Niemcy mieli mieć swobodny dostep do niemieckiej kultury narodowej. Wiece takie zostały rozpędzone, liderzy uwięzieni, własność organizacji - skonfiskowana we wszystkich znanych Colbernowi przypadkach (notatka z 17 marca 1939). Zaś w komentarzu z 14 lipca Colbern pisze o polityce "oko za oko" stosowanej wobec mniejszości niemieckiej. Pisze on:

"Za każdy przypadek złego traktowania Polaków w Gdańsku, Prusach Wschodnich czy na Śląsku stosowany jest odwet wobec tutejszych Niemców. Sądzę że faktycznie podniesiono stawkę do około dwóch Niemców za jednego Polaka, aby w ten sposób zniechęcić ich do tego rodzaju praktyk. Deportowano licznych Niemców, rozwiązano szkoły, kluby i organizacje rolne w odwecie za podobne postępowanie przeciwko Polakom w Niemczech. Jakakolwiek działalność wywrotowa karana jest uwięzieniem lub w poważniejszych przypadkach plutonem egzekucyjnym. Prasa przyniosła relacje z minionego miesiąca o egzekucjach w Poznaniu, Toruniu, Grudziądzu i Bydgoszczy".

Polityka historyczna ma jeden problem- jest dobra dla wierzących w szkolne podręczniki do polityki historycznej, którzy nie potrafią ich odróżnić od książek naukowych. Jako Polakowi trudno się z tymi przewinami identyfikować- od 1926 roku Rzeczpospolita Polska nie była już demokracją. 
Dziś sytuacja się powtarza. Rosja chciała "korytarza" kolejowego łączącego Okręg Kaliningradzki (Królewiecki) z Białorusią. Czy odbudować jedną z nader licznych rozebranych linii kolejowych (rozebrano tam praktycznie 80 % linii) by życzeniu sąsiedniego państwa stało się zadość, nawet bez udzielania żadnych praw poza samo udostępnienie infrastruktury na zasadach biznesowych? 
Biorę do ręli atlas i widzę nieużywaną i porozbieraną linię przebiegającą ongiś z Obwodu Kaliningradzkiego przez Gołdap, Olecko, Suwałki i Augustów do Grodna, której graniczne odcinki porozbierano. Ależ tak, nie da się, tak jak nie można było przez 20 lat rozwiązać problemu transportowego niemieckiego sąsiada.

I jeszcze jedna rzecz- mając "dekorację" wciąż nie mamy w pełni demokratycznie wybranego rządu. System finansowania polityki od bodaj dekady uniemożliwia powstawanie partii tworzonych przez zwykłych ludzi. Polską rządzą szefowie partii, kontrolujący układanie miejsc na listach wyborczych i fundusze na kampanie. Sprowadzili oni parlament do roli podrzędnej. Historia lubi się powtarzać. A jeśli znów tak samo postąpi nasz rząd w obliczu kolejnego kryzysu międzynarodowego?
(rf)

Fotografie
Autostrada na mapie pokazującej stan z 1937 r.
Mapa satelitarna przebiegu autostrady- link do Google Maps

Literatura:
Williuam H. Colbern "Polska. Styczeń- Sierpień 1939. Analizy i Prognozy", Inst. Wydawniczy PAX, Warszawa 1986
Marian Wojciechowski, „Stosunki Polsko - Niemieckie 1933 – 1938”  tom 3, wybrane fragmenty o autostradzie zacytowane tu: http://www.berlinka.pcp.pl/dokumenty.html
Tadeusz Krassowski "Autostrada Berlin - Królewiec. Droga do wojny", streszczenie on-line: http://www.berlinka.pcp.pl/krassowski.html
Strona internetowa "Kolej Wschodnia" : http://www.ostbahn.net/
Artykuł Wikipedii o autostradzie "Berlinka" http://pl.wikipedia.org/wiki/Berlinka
Mapy przebiegu autostrady Berlin- Królewiec: http://www.berlinka.pcp.pl/mapy.html oraz witryna o tej autostradzie: http://www.berlinka.pcp.pl/berlinka.html