Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
wtorek, 15 Październik, 2019 - 11:08

W polskim regionie przygranicznym coraz mniej turystów. Dlaczego?

pt., 22/02/2019 - 08:44
Kategoria: 

W regionie przygranicznym gdzie mieszkam, pozostało juz bardzo mało ludzi, a niektóre miasta- takie jak moje- pustoszeją zupełnie z młodych ludzi na wakacje. Większość osób młodszych dawno wyemigrowała poza granice kraju "Rzeczp. Polska". W tym krótkim tekście postaram się wyjaśnić jakie przepisy moim zdaniem ostraszają z Polski turystów i także powodują że młodzi w większości już stąd - z pogranicza- wyjechali. Owszem- w rejestrze Pesel te osoby nadal figurują- stąd te tak optymistyczne dane GUS, ale w realu, w rzeczywistości, już tu nie mieszkają. Nawet nie wracają na weekendy z pobliskiego Berlina. Bo- nie ma po co wracać. 

Po stronie niemieckiej nie obowiązuje prawodawstwo oparte o wartości katolickie, stosowane w Polsce. Można de facto (ale nie koniecznie de jure) na przykład palić marihuanę w wielu miejscach, ale na przykład nie jest to legalne w okolicach szkół. Prawo jest dość skomplikowane, na przykład jeśli się jedzie linią kolei dystans ok. 60 km z Berlina do Kostrzyna w Polsce, to limit ilości gramów marihuany jaką można posiadać przy sobie legalnie, zmienia się trzykrotnie (w Polsce jest to zero gramów).

Turyści z Niemiec nie chcą przyjeżdżać do Polski, bo polskie prawodawstwo jest oparte o wartości katolickie. Nie można się opalać nago, a po stronie niemieckiej, w landzie Brandenburgia- na kąpieliskach ludność opala się najczęściej całkowicie nago- w większości dominuje tam tak zwana kultura FKK, i ludzie także kąpią się na waleta w jeziorach. W Polsce jeśli ktoś chodzi nago, to policja wszczyna dochodzenie, a w lokalnych tabloidach zaczyna się wręcz polowanie na delikwenta, jak ostatnio w Świebodzinie. 

Dla Niemców zakaz opalania i kąpieli na waleta jest to przykład absurdów prawodawstwa opartego o katolicki system wartości. Mimo że nasz region graniczy z Niemcami, ci się naśmiewają z katolickiego prawodawstwa, ale też boją się tu przyjeżdżać.

Można w Polsce w dodatku zostać potrąconym na przejściu dla pieszych (w Niemczech, gdzie katolicy nie rządzą, pieszy wchodząc na pasy ma pierwszeństwo, w Polsce przepisy nie dają pierwszeństwa osobom chcącym wejść na przejście dla pieszych). Ponadto całkowicie upadł transport zbiorowy i do miejscowości turystycznych regionu- takich jak Łagów czy Niesulice-  nie ma możliwości się dostać. Ostatnio, nie mająć samochodu, do Łagowa musiałem ostatnie kilka km iśc pieszo. Inna sprawa, że niemal nikt już się do tych miejscowości nie wybiera tr. zbiorowym

Odstraszają turystów przepisy odnośnie marihuany. Prawo zakazuje jej palenia na ulicach czy w parkach. Polska policja robi biznes "łapiąc przestępców" za coś co na przykład 50 km dalej można sobie bezkarnie robić do woli. Kto z Niemców chce jeżdzić do Polski nad jezioro, skoro ani nie można kupić marihuany, ani jej spalić w miejscu publicznym (ale nie koło szkoły)?

W Czechach, gdzie także nie rządzą katolicy, nowa wersja ustawy zakłada limit posiadania suszu marihuany do 1,2 kilograma w domu i bodaj 30 gramów przy sobie. W Czechach młodsza ludność częstuje młodych Polaków tam przyjeżdżających na wypocynek marihuaną, wiedząc że po polskiej stronie jest to zabronione. W małych wioskach/ miasteczkach takich jak Pec pod Snezkou jest więcej młodych ludzi na imprezach muzycznych niż w polskich miastach mających po 100 tysięcy mieszkańców. Tam są pełne ludzi dwupiętrowe kluby muzyczne, i tłum jest na obu poziomach. W moim 130-tysięcznym mieście takich klubów nawet już nie ma, a na impreach ostatni raz taki tłum był chyba z 15 lat temu.

Jeśliby uznać sposób w jaki młodzi ludzie głosują nogami emigrując z Polski, to wydaje mi się że młodzi ludzie nie chcą żyć w państwie którego prawo opiera się o zasady wynaniowego, katolickiego prawodawstwa. Rządzący pomylili zasady własnego wyznania i jego dogmaty- z prawodawstwem odnoszącym się także do niekatolików i także do turystów z innych krajów. Z czynów gdzie indziej zupełnie legalnych i prawnie tolerowanych lub po prostu permisywnie dopuszczalnych, rządący Polską zrobili przestępstwa, ale są to tylko przestępstwa według moralności katolickiej, a nie według moralności współczesnych młodych pokoleń Europy. 

Adam Fularz, 22 luty 2019